Dlaczego odszedłem od WordPressa na rzecz TypeScript, Buna, Svelte i Dockera
4 min czytania
Karierę zacząłem jako programista PHP i WordPress. Przez lata był to rozsądny wybór: WordPress pozwala szybko uruchomić stronę i prawie każdy klient go zna. Problemem nigdy nie było zbudowanie strony. Problemem było wszystko, co dzieje się potem.
Koszt utrzymania
Strona na WordPressie nigdy nie jest skończona. Rdzeń, motywy i wtyczki wymagają ciągłych aktualizacji, a strona dostępna w internecie jest atakowana. Każda aktualizacja to małe ryzyko: nie raz po aktualizacji coś przestawało działać, a naprawa oznaczała przerwanie pracy, żeby poprawić coś, co dzień wcześniej działało.
To utrzymanie jest niewidoczne przy wycenie projektu, ale w skali lat zajmuje więcej czasu niż samo zbudowanie strony.
Czego używam teraz
Przeszedłem na mniejszy zestaw narzędzi, które rozumiem od początku do końca:
- TypeScript daje mi pełne typowanie w całym kodzie. Wiele błędów wychodzi na etapie kompilacji, a nie dopiero u użytkownika.
- Svelte jest szybki i prosty. Między pomysłem a działającym interfejsem jest mało kodu.
- Bun to szybkie środowisko uruchomieniowe i menedżer pakietów, więc skrypty, testy i serwery uruchamiają się od razu.
- Docker pozwala uruchamiać wszystko na własnych serwerach. Nie zależę od dostawcy hostingu, który zmienia ceny, wtyczki czy zasady.
Co zmieniło się w praktyce
Najważniejsze, że to ja decyduję, kiedy coś się zmienia. Zależności aktualizuję świadomie, a typy pokazują mi, co się zepsuło. Nie ma publicznego panelu administracyjnego do atakowania ani ekosystemu wtyczek, nad którym nie panuję.
Nie uważam, że WordPress to zły program. Do wielu stron pasuje. Ale przy produktach, które sam buduję i prowadzę, typowany stack na własnych serwerach oznacza mniej czasu na utrzymanie i więcej na sam produkt.